sobota, 14 lipca 2018

Z cyklu: czytanie nie boli, czyli co ostatnio pochłonęłam ;)

Z cyklu: czytanie nie boli, czyli co ostatnio pochłonęłam ;)

Dzień dobry! Dzisiaj odpoczywamy od kosmetyków oraz ciuszków i oddajemy się książkowemu relaksowi! ;) Chciałabym przedstawić Wam dwie propozycje które ostatnio przeczytałam! W końcu znalazłam na to czas! Powiedziałam sobie: co jak co ale czas na przeczytanie chociaż kilku stron dziennie muszę znaleźć! Uwielbiam czytać! Chyba mam to po mamie...albo starszej siostrze? :p Czytanie odpręża, relaksuje, otwiera umysł...i odciąga od FB, Instagrama i innych cudów współczesnej techniki. Same pozytywy! Poniżej dwa tytuły warte przeczytania! Nie chce zdradzać Wam za dużo, dlatego przedstawiam ogólną recenzję nie zagłębiając się w szczegóły! 

Khalet Hosseini - I góry odpowiedziały echem  

Wyd. Albatros
Ilość stron: 448
Kategoria: literatura piękna

Historia rozpoczyna się w Afganistanie, gdzie rodzeństwo zostaje rozdzielone już w dzieciństwie. Chłopiec Abdullah, który darzy swoją siostrę wielką, bezwarunkową miłością emigruje do Stanów, natomiast jego siostra Pari wraz z przybraną matką udaje się do Paryża. I ta właśnie para spina różne wątki innych bohaterów jednej rodziny, "porozrzucanych" po całym świecie. Książka przepełniona jest tęsknotą, miłością, przyjaźnią oraz trudami związanymi z ubóstwem i trwającą wojną.  W książce znajduje się wiele różnych opowieści i trzeba cały czas zachować czujność aby się w tym wszystkim nie zagubić. Nie każdemu taka ilość wątków w książce może odpowiadać, mnie natomiast każda kolejna historia wciągała coraz bardziej i bardziej. Całość napisana jest pięknym, bogatym językiem. Jest to pierwsza książka tego autora jaką miałam okazję przeczytać i z pewnością nie ostatnia. Skłania do refleksji i pokazuje priorytety jakimi powinniśmy kierować się w życiu. Ujęła mnie ogromnie i często wracam do niej myślami. 


Alison Pearson - Nie wiem jak ona to robi

Wyd. Albatros
Ilość stron: 431
Kategoria: literatura piękna


A tutaj mam pozycję, którą musi przeczytać każda pracująca mama. Tytuł mówi wszystko...bo jak można pracować, a przy tym ogarnąć dzieci, dom i milion pojawiających się nagle spraw. A tu proszę! Kobieta potrafi ;) Znasz to? Od godziny 5:30 jesteś na pełnych obrotach a o 21:00 nie wiesz już jak się nazywasz? Właśnie wokół tego tematu kręci się historia głównej bohaterki Kate. Bizneswoman która cały czas staje przed trudami codziennego życia. Poświęca się życiu zawodowemu aby zarobić na godne życie lecz cały czas ma poczucie że zaniedbuje przy tym męża i dwójkę dzieci. Ale przecież chce dobrze, przecież robi to dla nich...jak to się skończy? Musicie przeczytać koniecznie! Ta książka jest lekcją, pokazującą że w życiu ciągle stajemy przed trudnymi wyborami. Czasami przejmująca, czasami niezwykle zabawna. Jedno jest pewne, jeśli jesteś mamą, sama zadajesz sobie często to pytanie: czy robię dla swoich dzieci wystarczająco dużo, czy jestem dobrą matką? Jesteś w ciągłym biegu? Jak długo można to wytrzymać? 
Polecam! :)



A może czytaliście już którąś z powyższych książek?
Lubicie czytać?
Co możecie mi polecić? :)

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Albatros. 



czwartek, 12 lipca 2018

Bell HYPOAllergenic - baza pod makijaż + korektory kamuflujące

Bell HYPOAllergenic - baza pod makijaż + korektory kamuflujące

Wiecie doskonale że lubię Bell. Zarówno ten klasyczny (dostępny w Biedronce) jak i HYPOAllergenic. Nie będę się zatem powtarzać ;) 
Dziś na tapecie kolejne perełki tej marki, a mianowicie baza pod makijaż oraz korektory. Te produkty możecie znaleźć w wybranych drogeriach HEBE oraz Rossmann, jak również w drogeriach internetowych.


Na pierwszy ogień wędruje rozświetlająco - upiększająca baza pod makijaż. W opakowaniu z pompką znajduje się 30 ml produktu. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze rano budzę się z matową, "szarą" buzią. Podoba mi się efekt jaki daje baza sama w sobie, ponieważ mieni się milionami delikatnych drobinek, przez co nadaje twarzy świeżości i blasku. Przyznam że przydałby mi się taki krem do twarzy ;p (a może znacie taki? :D). Konsystencja nie jest gęsta więc łatwo ją rozprowadzić. Nakładanie na nią podkładu (szczególnie tego o konsystencji musu, również z Bell - klika postów wstecz o nim pisałam), to już prawdziwa przyjemność. Nie ma efektu maski, nie ma tony ciężkiego podkładu, twarz zyskuje "nowe oblicze" - zdecydowanie ładniejsze haha ;) Wystarczy naprawdę odrobina aby pokryć buzie cieniutką warstwą, tyle wystarczy. Z resztą, jakiś czas temu pokazywałam Wam na Instastory jak ładny daje efekt. Nie słodzę, nie lukruję, MÓWIĘ JAK JEST. Pisałam również już wcześniej że nigdy nie używałam baz pod makijaż, zawsze uważałam że zwykły krem wystarczy. Natomiast teraz widzę zdecydowną różnicę, szczególnie używając właśnie tej bazy z Bell.  



Kolejne produkty jakie miałam przyjemność używać to korektory kamuflujące Bell Cover Eve&Skin Concealer. Dostępne są w czterech wariantach kolorystycznych. Najjaśniejszy jest nr 10 (FAIR), następnie 20 (LIGHT), 30 (BEIGE) oraz 35 (PEACH BEIGE). Mimo że różnica w kolorach jest bardzo subtelna, to wybrałam dla siebie na tą chwilę nr 20. Uważam że jest on najbardziej odpowiedni do mojej karnacji. Przy pierwszym użyciu nakładałam korektor pędzlem, jednak myślę że malutka gąbeczka sprawdza się do tego lepiej. Krycie określam jako dobre (posiadam korektor mineralny który od miesięcy jest moim zdecydowanym faworytem i raczej ciężko będzie go przebić ;)). Nie wydaje się korektorem ciężkim i bardzo dobrze się wchłania. Bardzo ładnie wygląda pod oczami i zakrywa zaczerwienienia na twarzy. Plus również za to że nie ciemnieje i trzyma się spokojnie kilka godzin. Z pewnością będą mi towarzyszyć podczas codziennego makijażu :) Aaaa! Co również mega ważne - po jego użyciu nie łzawią mi oczy! Bo jest to korektor hypoalergiczny :) Pewnie gdy jeszcze się troszkę opalę przydadzą mi się ciemniejsze odcienie, a jesienią i zimą gdy trochę "zblednę" sięgnę po odcień nr 10. Polecam!




Czy używacie jakiś produktów od Bell HYPOAllergenic?
Jakie korektory są waszymi ulubionymi? :)

pozdrawiam ciepło!

poniedziałek, 9 lipca 2018

Kokosowy szampon i odżywka od INECTO

Kokosowy szampon i odżywka od INECTO

Bardzo lubię zapach kokosa. Dlatego otwierając produkty od INECTO byłam wręcz oczarowana zapachem! Słodkawy ale nie mdlący, delikatny zapach szamponu oraz odżywki tej marki sprawił, że miałam wobec tych produktów duże oczekiwania. Zaczęłam testować od razu. Jak moje wrażenia? Już Wam opowiadam.  

Zarówno szampon jak i odżywka zawierać mają w sobie organiczny olej kokosowy. Jego zadaniem jest nawilżyć włosy oraz zapobiec ich łamliwości. Pojemność jest całkiem spora, a produkty są wydajne. 500 ml starczy z pewnością na bardzo długo....ale nie mnie. Moja opinia niestety nie będzie należeć do "łaskawych".


Niestety moje włosy nie polubiły się ani z szamponem, ani z odżywką. Producent obiecuje nawilżenie włosów, niestety stało się wręcz przeciwnie. Po spłukaniu produktu włosy były jakby przesuszone i nie było opcji aby wsadzić w nie grzebienia. Niestety nie posiadam bujnej czupryny, dlatego też przy rozczesywaniu "płakałam" nad każdym złamanym włosem ;) Poplątały się okropnie! Koszt to ok. 15-20 zł, natomiast mogą być to pieniążki zmarnowane. Chociaż powtarzałam milion razy, powtórzę i dziś! Każda skóra, każdy włos itd reaguje na kosmetyk inaczej...może u Ciebie okażę się świetny? ;) Nie wiem, ja niestety więcej go nie użyje. 


Jeśli chodzi o odżywkę to moim zdaniem nie robi nic. Nie jestem w stanie jej nawet ocenić ;p Nie nawilża, nie odżywia...ale też nie wysusza ani nie przetłuszcza! No nic się po niej nie dzieje! Naprawdę! ;p Również nie ułatwia rozczesywania. 

Dawałam tym produktom kilka szans, to nie tak że po jednym użyciu rzuciłam je w kąt. Nie. Umyłam raz, drugi, trzeci...nic się nie wydarzyło, prócz tego że nie mogłam wsadzić we włosy grzebienia. Zapach kusi, niestety to wszystko co moim zdaniem produkty mają do zaoferowania. Niestety do nich nie powrócę.  


A może Wam produkty INECTO przypadły do gustu?
Używacie?
Jak Wy dbacie o swoje włosy?

Pozdrawiam!

Bądź na bieżąco na Instagramie: joanna_majj

środa, 4 lipca 2018

Pielęgnacja z Cosmepick - peeling oraz balsam do ciała

Pielęgnacja z Cosmepick - peeling oraz balsam do ciała

Dzień dobry! Dziś owocowo, słodko i pachnąco! To wszystko za sprawą marki Cosmepick, dzięki której w moje ręce trafiły ostatnio dwa produkty. Na stronie www.cosmepick.com znaleźć możecie szeroką ofertę produktów do pielęgnacji ciała, w cenie nie rujnującej portfela. Ja wybrałam dla siebie masło oraz peeling do ciała. Oba produkty zamknięte są w słoiczku o pojemności 200 ml. 


Masło nawilżające truskawka / bazylia od razu kusi swoim wyjątkowym połączeniem zapachowym. Wyraźnie wyczuwa się zapach truskawki oraz delikatną woń bazylii. Jak na masło do ciała posiada dosyć rzadką konsystencję. Nie uważam tego za jakąś wielką wadę, natomiast trzeba szybko "przenieść" go z dłoni na ciało bo po prostu może przelecieć przez palce ;) Rozprowadza się błyskawicznie i świetnie się wchłania. Skóra po jego użyciu pachnie pięknie i jest ładnie nawilżona. Zapach utrzymuje się przez 2-3 godziny. Jeśli nie chcecie wydawać kroci na dobry balsam to polecam Wam właśnie ten. Kupić go możecie wielu drogeriach stacjonarnych lub na oficjalnej stronie marki - klik
Cena to tylko 16,00 zł! :) 


Drugi produkt, to peeling do ciała grejpfrut i imbir. Peeling jest naprawdę gruboziarnisty i bardzo gęsty, dlatego broń Cię Panie Boże aby używać go do twarzy bo możecie się nieźle "porysować" (peelingu do twarzy można używać do ciała ale nie polecam na odwrót! a czytałam już tyle, że nic mnie nie zdziwi...). Produkt ten jak dla mnie pachnie tylko pomarańczą, nie wyczuwam zapachu imbiru. Uważam że jest naprawdę dobrym i "gęstym" peelingiem. Delikatnie masuje ciało, pozostawiając skórę delikatną i miękką. Oczywiście nie będę odnosić się nawet do słowa wyszczuplenie, które znajduje się na opakowaniu....jest tu zupełnie zbędne ;) W chwili gdy piszę ten post produkt jest niedostępny na stronie, natomiast podaję link do peelingu kawowego na który również mam chrapkę ;) Cena: 16,00 zł (klik). 


Oba produkty uważam za naprawdę dobre w rozsądnej cenie. Jeśli lubicie oryginalne nuty zapachowe to odsyłam Was na oficjalną stronę sklepu, gdzie z pewnością wybierzecie dla siebie coś ciekawego :)

Buziaki! <3

poniedziałek, 2 lipca 2018

Nawilżenie i regeneracja skóry z Nutridome

Nawilżenie i regeneracja skóry z Nutridome

Dziś przychodzę do Was z balsamem do ciała od Nutridome! to kolejna nowość, która dumnie prezentuje się na mojej...szafce nocnej ;) Ostatnio moim małym rytuałem stało się wieczorne nawilżanie ciała po kąpieli. Niby zawsze wieczorem używałam balsamu ale w końcu zaczęłam się do tego przykładać. A pomaga mi w tym właśnie balsam z olejkiem jojoba od marki Nutridome


W opakowaniu znajduje się aż 500 ml produktu. Wygodna pompka ułatwia aplikację. Naprawdę bardzo lubię takie rozwiązanie, czy jeśli chodzi o balsamy, kremy do rąk czy szampony ;) Jest to zwyczajnie dużo wygodniejsze. Mleczko jest bardzo "aksamitne" i mimo że konsystencja jest gęsta to rozprowadza się świetnie. Nie wiem czy moja skóra jest aż tak sucha ale po prostu wchłania balsam błyskawicznie! Nie żałuję sobie i z przyjemnością nakładam jeszcze jedną warstwę ;) Nie ma problemu z klejeniem się czy tłustymi plamami. Jest bardzo wydajny, myślę że przez 3 tygodnie zużyłam mniej niż pół opakowania. Kolejny atut to zapach....lekko słodki, delikatny...cudowny! 


SKŁAD: 
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Ethylhexyl Stearate, Glyceryl Stearate SE, Ceteareth-20, Butyrospermum Parkii Butter, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Linum Usitatissimum Seed Oil, Polyquaternium-37, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, PPG-1 Trideceth-6, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Lactobacillus/Milk Solids/Soybean Oil Ferment, Citrus Grandis Fruit Extract, Cyclodextrin, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Hexyl Cinnamal, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Benzyl Alcohol, Citronellol.


Skóra po użyciu jest naprawdę delikatna i nawilżona. To zasługa zawartego w produkcie olejku jojoba, który ma działanie kojące. Kocham to uczucie ;) Z racji wygodnej aplikacji, używam go również kilka razy dziennie jako kremu do rąk ;) Mój mąż również korzysta z niego od czasu do czasu, chociaż śmieje się że zapach jest typowo "babski" ;) 

Reasumując, uważam jest jest to świetny produkt do codziennej pielęgnacji ciała, nie tylko dla kobiet! Kupić możecie go tutaj: klik . Uważam że cena 39 zł, za taką pojemność i tak dobrą jakość to wcale nie dużo. Polecam Wam z czystym serduchem! 

Buziak!


Copyright © 2016 Oszczędnie.Modnie.Z klasą. , Blogger